niedziela, 17 kwietnia 2016

Careful Where You Stand

Budapeszt. Ona zobaczyła go pierwszy raz - tak na świeżo. Ja byłam tam dokładnie dziesięć lat temu - czyli wtedy, gdy wszystko sypało się w moim życiu bezpowrotnie. 
Może to lepiej, że z tamtej wycieczki nie przywiozłam żadnych zdjęć - dzięki temu żadne przykre kalki nie zdominowały pamięci i mogłam ponownie otworzyć się na to miasto. Senność i depresyjność węgierskiej stolicy wydały mi się jednak znajome.


Tabula rasa, czyli początki na stacji Kelenföld vasútállomás




Wielka Hala Targowa budzi się do życia...



... podobnie jak mieszkańcy miasta.




Turyści w bojowym szyku



Miejscowe rękodzieło ;-)



Senna atmosfera Wzgórza Zamkowego






Pocztówkowy widok na Peszt



Na Placu Bohaterów...



... kwitnie miłość...



... choć rumaki ciągnące rydwan Wojny ciągle wzburzone i drżące.



Synagoga Rumbach. Otto Wagner przewraca się w grobie.



Przejażdżka nocnym tramwajem wzdłuż Dunaju



Parlament nocą - przy nim budynki na Wiejskiej wyglądają jak wielki kurnik [nazwa ulicy zobowiązuje. ;-)]



Szent Gellért tér, najgłębsza stacja czwartej linii budapesztańskiego metra. Cała w mozaice. :-)




A gdzie następnym razem?



Zamknięte. Czas wracać do domu.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz