czwartek, 21 czerwca 2018

Żegnaj Panie Kacprze

Ciężko spędzać urodziny bez przyjaciół, a zwłaszcza tych kudłatych... 
Dzielnie walczyłeś z wszystkimi niedomaganiami swojego ciała przez te czternaście ludzkich lat. Mam nadzieję, że za Tęczowym Mostem bólu już nie doświadczysz.  


Żegnaj Panie Kacprze, dobrze było Cię znać. Nikt tak jak Ty nie umiał się ocierać bródką o ramię. Będę za tym bardzo tęsknić.

niedziela, 31 grudnia 2017

Somewhere In My Memory

Lubię, kiedy Plac Matejki śpi. W niezmąconej wrzawą wycieczkowych tłumów ciszy, otulony szronem i niemrawymi promieniami grudniowego słońca. Wygląda na to, że znów oswajam się ze Starym Miastem.




Nie potrafię jednoznacznie stwierdzić, czy odchodzący rok był dobry albo zły. Bo czy tęsknota za dobrymi chwilami w zaburzonej rodzinie, która się rozsypała niczym domek z kart jest czymś negatywnym? Albo też lęk przed odejściem z pracy, która niszczy i upokarza naprawdę pełni funkcję ochronną? Między wierszami zawsze czai się jakaś odpowiedź, choć nie zawsze smakująca tak, jakbyśmy chcieli. Szkoda, że krople miętowe nie pomagają w trawieniu takich dań.

poniedziałek, 18 grudnia 2017

Listy do M.

"Drogi Św. Mikołaju

chciała bym dostać piórnik
bardzo kolorowy zasuwany
na zamek, taki jak u kurtki,
Spodnie dresowe granatowe
koniecznie, maskotkę
słonika, skarpetki bardzo
(kolorowe). i numer 20
"Donalda i spółki" oraz
"Donald Gigant" numer 2

jeszcze z drugiej strony

Prezenty dostarczyć
na gwiazdkę a piórnik
6 gródnia

Adresat Św. Mikołaj
Mikołajowa 6
w Rzeszowie

i przynieś choinkę!

ty wiesz gdzie mikołaju!"


**

"Drogi Święty Mikołaju,

Dziękuję za piórnik, jaki
wtedy mi przyniosłeś.
I za spodnie dresowe,
koniecznie granatowe.
I za komiksy, słonika
i skarpetki w kolorach tęczy.

Choinkę już kupiłam.
Wtedy jej nie było,
tylko gałąź jodłowa na ścianie.

Tak naprawdę wiem,
że nie mieszkasz
na Mikołajowej w Rzeszowie.
Że Ciebie nie ma po prostu.
Szkoda...

Mógłbyś w tym roku
przywieść w saniach Mamę.
Ty wiesz gdzie, Mikołaju! "





środa, 29 listopada 2017

Kobieta Obwarzanek

Nie wiem, czy po godzinach walczy ze złem, mści się na swoich wrogach albo też siedząc w fotelu rozwiązuje krzyżówki. Jedno jest pewne - słońce czy deszcz, każdego ranka dzielnie sprzedaje obwarzanki niedaleko Bagateli. Dzisiaj, gdy od świtu sypie gęsty, mokry śnieg musi to być szczególnie nieprzyjemne. 



środa, 22 listopada 2017

Linz

"W Austrii siedzieliśmy w starym austriackim domku, u znajomego. Impreza podzieliła się na dwie grupy. W jednym pokoju - my, Europa Wschodnia, wódka, ogórki i jakieś podejrzane substancje, a potem, gdy już wszyscy się zrobili - jakieś wschodnie melodie z You Tube'a, puc-puc i w ogóle. Austriacy z ciekawości wpadali czasem na banię i popatrzeć, co też tam się u nas dzieje, po czym wracali do swojego pokoju i popijali whisky. My czasem wpadaliśmy z rewizytą. I tak to wyglądało. Około drugiej poszli kulturalnie spać. Może nawet wziąć prysznic. My zlegliśmy tam, gdzie byliśmy. Jeżeli ktoś dowlókł się do łóżka, to raczej nie zadawał sobie trudu, żeby się rozebrać.
Gdy rano zszedłem na śniadanie i pchnąłem drzwi kuchni - wryło mnie w podłogę.
Austriacy siedzieli za stołem, a z radia, nie kłamię, leciało Nad pięknym modrym Dunajem. Za szerokim oknem rozciągał się widok na Alpy, a oni smarowali bułki z masłem."


Ziemowit Szczerek, Międzymorze. Podróże przez prawdziwą i wyobrażoną Europę Środkową, Warszawa 2017, s. 118 - 119

niedziela, 17 września 2017

Zwierzę

Ryga, lipiec 2016. Lało jak z cebra. Zupełnie tak jak dziś w Krakowie. I ten mural, tak bez znieczulenia kopiący w podstawy świętego spokoju...




Niektórzy gardzą ucieczką. Twierdzą, że trzeba walczyć, bo tylko w ten sposób da się coś zmienić. Tylko czy na spalonej ziemi warto sadzić kwiaty?
Składając w lutym wypowiedzenie po ponad pięciu latach pracy nie miałam żadnej gwarancji, że wszystko się ułoży. Ogromna ulga wynikająca z podjętej decyzji mieszała się z równie wielkim lękiem o to, co będzie potem - gdy skończy się wydreptana latami ścieżka. Czasem jednak warto nie posłuchać dobrych rad. Instynkt bywa mądrzejszy od rozumu.

niedziela, 10 września 2017

Interstellar

Już tu kiedyś byłam. I nie chodzi tylko o sklepik na Karmelickiej, w którym kupiłam buty. Czas i przestrzeń się zakrzywiły, znowu zaczynam. Ale czy nadal w tym samym Wszechświecie?

2 - 0 - 0


piątek, 26 maja 2017

Duchologia

Osiemdziesiąty któryś. Przed domem. Tuje jeszcze nie bardzo wyrosły, a po drugiej stronie ulicy widać zaledwie kilka zaparkowanych aut. Dzisiaj takie pustki byłyby niemożliwe, w końcu prawie wszyscy mają samochody.
Ciężko określić, czy wyciągała czy też wkładała mnie do stojącego obok wózka. Obie w modnych pasiakach, w promieniach letniego słońca.




Nie wiem, dlaczego wybrałam akurat to zdjęcie. Może dlatego, że jest bezpiecznie? Ona mnie trzyma, a ja mogę beztrosko obserwować otoczenie. Bez obaw, że mi się coś stanie, bo Ona na to nie pozwoli.
Zawsze się bałam, że odejdzie za wcześnie. Od kilku dni ciśnie mnie w gardle. Gorszego Dnia Matki wymarzyć sobie po prostu nie mogłam.

poniedziałek, 22 maja 2017

Beksa

"Czego chciałaś mamo, tego już nie zmienisz,
Wszystko się już stało"


Artur Rojek, Beksa, "Składam się z ciągłych powtórzeń", 2014

poniedziałek, 8 maja 2017

Children and Art

"Tylko nie rób mi zdjęć!" Było w tym tyle kategorycznej odmowy, ile świadomości, że i tak Cię nie posłucham. Że przyczaję się i strzelę "z partyzanta", albo zupełnie otwarcie, bez znieczulenia. I jak już cyknę, to mimo zapewnień nic nie skasuję. A Ty? Prędzej czy później zaczniesz się śmiać. Gra. Wszystko to była gra...
 
Te są ostatnie. Z matrycy, bo w głowie są jeszcze inne obrazy. Już więcej Ci zdjęć nie zrobię. Odeszłaś. A ja nie mogę się z tym pogodzić.


 

poniedziałek, 20 marca 2017

niedziela, 5 marca 2017

Krowodrza, ach Krowodrza...

Właściwie to nie o nią mi chodziło. Kątem oka widziałam, że kręci się w tle, ale moją uwagę przyciągnęła bardziej studnia do czerpania wody niezdatnej do picia: na tonących w betonie nowoczesnych osiedlach ciężko o takie smaczki dawnej zwyczajności. I chyba właśnie to, że śmiałam nie zwrócić na nią uwagi uruchomiło litanie wyzwisk. "Ty faszystowska szmato! Złodziejska kurwo!" - krzyczała idąc w moją stronę. 
Omiotłam wzrokiem ulicę: nikogo prócz mnie i pyskującej jędzy nie było. Z rozbawieniem stwierdziłam, że to chyba było skierowane do mnie. Stara podeszła do kałuży przy studni i zaczęła moczyć chleb jednocześnie okraszając mnie coraz bardziej karkołomnymi epitetami. "Szpiegujesz za pieniądze! Żeby wszystko mogli ukraść! Suko ty!" Chciałam zobaczyć, kto mnie tak wyzywa, ale gdy tylko odwróciłam głowę w jej kierunku jędza zasłoniła twarz czapką. Żeby obrażać kogoś z otwartą przyłbicą trzeba być nie tylko szalonym, ale i odważnym. 
Trochę zrobiło mi się jej żal, więc postanowiłam odejść bez słowa. Widząc to stara zaczęła drzeć się na całą ulicę. Niech chociaż poczuje się zwyciężczynią w swoim psychotycznym majaku. "Ale dlaczego posądza mnie o szpiegostwo? - myślałam idąc w stronę Placu Inwalidów. "Aaa, no tak! Bo na szyi mam aparat!"



czwartek, 2 marca 2017

On lollipops and crisps

Lęk, który towarzyszy mi od zawsze, nagle uzyskał określony kształt. Może to frazes, ale życie w zgodzie z samym sobą nie jest takie proste jak wybór napoju w puszce. Niemniej, chyba jednak warto się wysilić - wewnętrzne poczucie słuszności obranej drogi uspokaja niczym głaskanie ciepłego wiosennego wiatru.

2 - 1 - 0

niedziela, 2 października 2016

Tempted

Po dziewięciu miesiącach kopania się z koniem wracam na leki. Jeszcze nie wiem, na jakie dokładnie - dowiem się za kilka dni od nowego psychiatry. Najwyraźniej przeżywanie życia "na trzeźwo" nie jest mi pisane.