Exit Music (For A Film)

Po wczorajszej rozmowie ze znajomą stwierdziłam, że w poście o Radiohead brakuje jeszcze jednego ogniwa między „Creep” a „In Rainbows”, mianowicie Brada Mehldau. W zamierzchłych czasach, gdy jeszcze włączałam radiową Trójkę dla „Audycji Około Północy”, usłyszałam jak Brad Mehldau mierzy się z „Exit Music (For A Film)”. Prowadzący, czyli Marcin Kydryński nie skupiał się na relacjach tego coveru z jego pierwowzorem, raczej odczytywał go w kontekście podobieństwa do „How Insensitive” Antonio Carlosa Jobima, a tegoż z kolei do Preludium e-moll Fryderyka Chopina. Mnie zainteresowała inna rzecz, mianowicie, że w obrębie tzw. muzyki popularnej powstaje zespół, który pisze piosenkę o tak pięknej, choć trudnej melodii, i którego utwory inspirują świat jazzu na tyle, że są przez niego standaryzowane.
Parę lat później, czyli pod koniec 2007 roku sięgnęłam po album Brada „Art. Of The Trio, vol. 3” właśnie ze względu na ten cover. Cała płyta jest bardzo dobra, ale „Song-Song”, „For All We Know”, „River Man”, „Young At Heart”, a przede wszystkim “Exit Music” sięgają Absolutu. Jest w nich jednocześnie materialność głównego tematu, który jest bardzo wyraźnie słyszalny, który potrafimy zidentyfikować, i jednocześnie niematerialność – w momentach improwizacji partia fortepianu staje się bardzo impresyjna, sensualna, a jednocześnie nie sprowadza gry do pustej gimnastyki palców. Mehldau więc dotyka "Exit Music" z wielkim szacunkiem i tym samym sprawia, że nawet bez słów przekaz tego utworu (niepokój, smutek, ból) staje się czytelny, także wtedy, gdy nie zna się jego pierwotnej wersji. I jest to zarówno zasługa uniwersalnej muzyki, jak i jej interpretatora.
Wykonanie Brada Mehldaua obudziło we mnie pragnienie, by poznać wersję Radiohead. Zbiegło się to akurat w czasie, gdy słyszałam w audycji Kaczkowskiego „Jigsaw Falling Into Place”. Gdy później poczytałam nieco o tym zespole, to zabawny wydał mi się fakt, iż jego członkowie inspirują się m.in. muzyką jazzową. Od razu pomyślałam o „Art. Of The Trio” – że jazz także inspiruje się rockiem. Doszło więc tutaj do czegoś na kształt porozumienia między dwoma oddalonymi od siebie brzegami: przerzucono most, który je połączył. Nie jestem w stanie powiedzieć, które wykonanie jest lepsze. Mnie podobają się oba, gdyż działają poprzez inne środki: Mehldau poprzez swoją sensualną, choć jednocześnie logiczną grę, Radiohead poprzez pełen cierpienia wokal Thoma Yorke. Ale jedno jest pewne: obie te wersje wzajemnie się dopełniają i jeżeli słuchacz nie zna jednej z nich jest po prostu uboższy.

http://www.youtube.com/watch?v=iHaaZ1IwH1g&NR=1

http://www.youtube.com/watch?v=ijLBYIKUR7I

Komentarze

Popularne posty